Bez strażaka ani rusz

strażak wiszący na linie

Jeden z mieszkańców naszego powiatu zakleszczył rękę między kaloryferem a ścianą. Na pomoc pospieszyli mu policcy strażacy. Inny przeskakiwał przez bramę i nadział się na metalowy pręt. Bez strażaków też się nie obeszło.

Ktoś inny remontował łazienkę i tak w niej kombinował, że doprowadził do wybuchu. Znowu niezbędni byli strażacy.

Najświeższa, wydawałoby się – nietypowa, interwencja polickich strażaków, jest z ostatniej niedzieli.

Wieczór. Strażacy dostają wezwanie do ratowania mężczyzny, który wisi na bramie, bo nadział się na metalowy pręt. Natychmiast spieszą pod wskazany adres – na ul. Kościuszki w Trzeszczynie. Na miejscu są już ratownicy medyczni. Ale bez strażaków nie mogą pomóc rannemu. Ci przystawili drabinę i odcięli pręt z pomocą sprzętu hydraulicznego. Musieli przy tym cały czas dbać o stabilizację rannego.

Na tym nie koniec ich wsparcia – strażak asystował ratownikom w transporcie poszkodowanego do szpitala, bo musiał pomagać w unieruchomieniu wciąż tkwiącego w nodze pacjenta, kawałka metalu.

To przykład z ostatnich dni. Ale można je mnożyć. Takich nietypowych wezwań strażacy mają bardzo dużo. Dlatego w swoich szeregach muszą mieć ludzi z różnymi uprawnieniami, sprawnych fizycznie, znających się na chemii, fizyce i wielu innych dziedzinach.

Jak już wielokrotnie powtarzano, to najbardziej wszechstronna formacja ratownicza. Nic dziwnego, że cieszy się też największym zaufaniem społecznym.

Nie tylko gasimy pożary – przyznaje kpt. Piotr Maciejczyk, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Policach. – Częściej jeździmy do innych zdarzeń. Usuwamy powalone drzewa, pomagamy wydostać z aut poszkodowanych w wypadkach, interweniujemy w razie zagrożeń chemicznych… Jako formacja działamy w zagrożeniach: wodnych, chemicznych, ekologicznych, klęsk żywiołowych. Prowadzimy działania wysokościowe, poszukiwawcze, także medyczne.

Dlatego wśród strażaków znajdziemy: płetwonurków, sterników motorowodnych, ratowników medycznych, uprawnionych do pracy na podnośnikach i wielu innych specjalistów.

Każdego dnia na zmianie mamy 5 godzin szkolenia: teoretycznego, praktycznego oraz trening fizyczny – mówi kapitan. – Szkolenia prowadzą oficerowie.