Kolej na naiwnych

parowóz ciągnie wagony

W Policach posiadacze działek, na których planiści widzą bocznice i dworce, mogą śmiało sadzić wiśnie i jabłonie. Szczecińska Kolej Metropolitalna jest równie rzeczywista jak tunel pod Odrą. I tak jak on będzie jeszcze przez wiele lat dyżurną kiełbasą wyborczą. Oraz źródłem całkiem realnych dochodów dla specjalistów od tworzenia opracowań i koncepcji – również jak przeprawa Police – Święta.

Miłośników komunikacji zelektryzowały wiadomości o podpisaniu przez marszałka województwa porozumienia w sprawie budowy SKM oraz o ogłoszeniu przez PKP PLK SA dwóch przetargów, w sumie na około 450 mln zł. Zaczęli roztrząsać, gdzie w Policach ma być dworzec, i czy w ogóle powinien być drugi. Grubo za wcześnie.

Papier wszystko przyjmuje. Marszałek jest tylko jednym z sygnatariuszy porozumienia PLK, ośmiu samorządów i jednego stowarzyszenia. Dokument będzie teraz pomiędzy nimi krążył. Jeśli dobrze pójdzie, zdąży wrócić przed decyzją o ewentualnym dofinansowaniu. Bo tej jeszcze nie ma – na razie są zbierane wnioski konkursowe. Rozstrzygnięcie ma być w przyszłym roku…

Zwolennicy i przeciwnicy komunikacji kolejowej nie zwrócili też uwagi na przedmiot przetargów. Wystarczyło im, że chodzi o inwestycje w ramach projektu budowy SKM. Fakt. Tyle że w obu przypadkach sprowadzają się one wyłącznie do modernizacji tego, co już jest. I co jest używane. A mają pochłonąć ponad połowę kosztów całej inwestycji…

Podsumowując: Szczecińska Kolej Metropolitalna to dobry projekt, ale raczej tylko dla PLK. Dzięki niemu będą mogły uszczknąć trochę unijnych pieniędzy na remonty torów. Pociągom przecież nie robi różnicy, czy jadą po szynach odnowionych w ramach projektu budowy SKM, czy jakiegoś innego.

Politycy będą zaś podpisywać kolejne porozumienia…

(j)