Odra na początku jak grypa. Nie panikuj, ale i nie lekceważ

Marcela Kulewska

Odra jest bardzo zakaźna. Jej pierwsze objawy mogą przypominać grypę. Ale chory może zakażać już przed ich wystąpieniem. Na szczęście większość z nas jest na nią odporna. Odry nie wolno jednak lekceważyć. Może mieć groźne powikłania. Mniej więcej co czwarty chory wymaga leczenia w szpitalu.

W ostatnich tygodniach w Zachodniopomorskiem prawdopodobnie zachorowało na odrę 41 osób –  to przypadki, w większości, jeszcze nie potwierdzone badaniami laboratoryjnymi. Dlatego mówi się o podejrzeniach, a nie zachorowaniach. Diagnozę postawiono na podstawie objawów.

W powiecie polickim odrę podejrzewa się (stan na 6 lutego) u jednej dorosłej osoby. Czy powinniśmy się bać tej choroby?

Odry powinny się bać osoby, które nie szczepią swoich dzieci, osoby, które były zaszczepione tylko jedną dawką, osoby, które mają obniżoną odporność – wymienia Marcela Kulewska z Działu Oświaty Zdrowotnej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Policach.

Jak rozpoznać chorobę?

Początkowe objawy bardzo przypominają grypę – mówi Marcela Kulewska.-  Pojawia się dość wysoka gorączka, towarzyszy temu światłowstręt, bardzo często zapalenie spojówek, suchy kaszel i katar. Czyli takie objawy, które towarzyszą różnym chorobom wirusowym. Odrę w tej początkowej fazie bardzo łatwo pomylić z grypą. Później w ustach pojawiają się takie białe wykwity otoczone czerwoną linią i charakterystyczna wysypka. Ta wysypka na początku występuje za uszami i stopniowo obejmuje całą głowę, tułów i ciało. Ona jest taka plamisto-grudkowa, czerwona, swędząca. I to już jest charakterystyczny objaw, którego nie można pomylić z żadną inną chorobą zakaźną.

Bardzo ważne jest, że chory, zanim pojawią się jakiekolwiek objawy, nawet te początkowe,  już jest zakaźny dla otoczenia.

Mówi się, że zarażamy około 4-5 dni przed wystąpieniem wysypki i jeszcze około 4 dni po jej wystąpieniu – dodaje Marcela Kulewska.

Na szczęście wirus odry nie żyje zbyt długo poza organizmem.

Pomieszczenia, w których przebywała osoba chora, trzeba po prostu przewietrzyć i po około dwóch godzinach można już bezpiecznie z nich korzystać – informuje Marcela Kulewska.

W rzeczywistości większość z nas powinna być już odporna na tę chorobę. Od dawna szczepienia przeciwko odrze są w obowiązkowym kalendarzu. Wielu nieszczepionych już ją przechorowało w dość odległej przeszłości (w latach 60 ubiegłego wieku były epidemie tej choroby).  Dlatego przyjmuje się, że osoby po 50 roku życia w większości przebyły w dzieciństwie odrę, i one powinny być na nią odporne, nie powinny drugi raz zachorować

Roczniki od 1974 do 1981 włącznie były zaszczepione jedną dawką przeciw odrze – zwraca uwagę Marcela Kulewska. –  Zaleca się, żeby to były dwie dawki. A roczniki od 1981 wzwyż były już szczepione dwiema dawkami.

W Polsce szczepionka ta została wprowadzona w 1975 r. Dzisiaj występuje jako skojarzona – przeciwko śwince, odrze i różyczce.

Około 95% populacji naszego kraju przeszło szczepienia zgodnie z kalendarzem szczepień – zwraca uwagę Marcela Kulewska. – To zmniejsza ryzyko zachorowania m.in. tych, którzy z jakichś względów zdrowotnych nie mogli zostać poddani uodpornieniom. Bo przecież oprócz tych osób, które się nie zgadzają na szczepienia swoich dzieci, mamy też takie, które nie mogą zostać zaszczepione właśnie ze względów zdrowotnych.

Niektórzy ludzie nie pamiętają, czy przechorowali odrę, i nie mają starych książeczek zdrowia. Jeśli chcą mieć pewność, że są odporni, mogą wykonać badanie przeciwciał IgG.

Pozwala ono sprawdzić, jaki poziom przeciwciał wytworzyliśmy przeciwko odrze – mówi Marcela Kulewska. – To badanie, które się wykonuje w laboratorium.

Można je zrobić na przykład w laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie lub innym, które ma je w swoim pakiecie. Koszt to około 50 zł.

Jeśli już się jednak zdarzy zachorować na odrę, to ważne, aby po pierwsze szybko skontaktować się z lekarzem i rozpocząć leczenie. Po drugie – zadbać o to, aby choroby nie rozprzestrzeniać. Czyli unikać bezpośredniego kontaktu z innymi, którzy być może nie są odporni.

Jeśli podejrzewamy u siebie odrę, to najlepiej zgłosić to do swojej przychodni telefonicznie, żeby nie wchodzić w środowisko osób chorych i z obniżoną odpornością – podkreśla Marcela Kulewska. – Najlepiej zadzwonić i powiedzieć, jakie są objawy, że podejrzewamy odrę. I wtedy postępować zgodnie z zaleceniami. Przychodnia powinna albo wysłać lekarza do domu, albo wydzielić jakieś pomieszczenie, z dala od pozostałych pacjentów. Jeśli wiemy, że mieliśmy kontakt z osobą chorą, to trzeba to zaznaczyć w rozmowie telefonicznej.

Inspektorzy sanitarni podkreślają, że nie ma powodów do paniki. Ale też nie można odry lekceważyć.

Nieleczona lub źle zdiagnozowana może dawać poważne powikłania – przestrzega Marcela Kulewska. – Do najczęstszych należą: zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego, zaburzenia wzroku. A najpoważniejsze to ostre zapalenie mózgu i podostre stwardniające zapalenie mózgu, które może się ujawnić nawet po kilku latach od zachorowania na odrę.

Najlepszą ochroną przed zachorowaniem są oczywiście szczepienia – nieustannie to powtarzają m.in. epidemiolodzy i inspektorzy sanitarni. Niestety wciąż spora grupa rodziców zaniedbuje wynikające z kalendarza uodpornienia swoich dzieci. W powiecie polickim na początku lutego takich rodziców uchylających się od szczepień było 77.

Apelujemy do mieszkańców, żeby sprawdzali w książeczkach zdrowia, czy ich dzieci są szczepione zgodnie z kalendarzem – podkreśla Marcela Kulewska. –  W tym roku ten kalendarz się trochę zmienił i jeżeli chodzi o odrę, to przesunął się wiek podania drugiej dawki. Pierwsza zostaje po staremu, czyli pomiędzy 13 a 14 miesiącem życia. Ta druga dawka przesunęła się z 10 na 6 rok życia dziecka. Chodzi o to, żeby dzieci miały już odporność w kierunku odry i innych chorób w chwili, kiedy idą do szkoły.

 

Partnerem projektu „Zdrowe Police” jest gmina Police.

Możesz komentować anonimowo, wpisać dane ręcznie lub użyć swojego konta w mediach społecznościowych.