Zdrowie z mleka mamy

fotel od WOŚP

Najlepsze, co mama może dać swojemu dziecku w pierwszych dniach, tygodniach, miesiącach życia, to jej własne mleko. Kolejne badania naukowe dowodzą, że nic nie jest w stanie go w pełni zastąpić.

Zawsze zachęcamy kobiety do karmienia piersią, ponieważ jest to jedyny naturalny sposób – mówi dr n. med. Dorota Ćwiek, kierownik Samodzielnej Pracowni Umiejętności Położniczych PUM, konsultant wojewódzki w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego, międzynarodowy konsultant laktacyjny. – Tego się po prostu nie da zastąpić mieszankami sztucznymi, bo one zawierają tylko kilkadziesiąt potrzebnych substancji. A mleko matki ma ich nawet kilka tysięcy. Wiemy, że w nim jest prawie półtora miliona żywych komórek na mililitr. Badania naukowe dowiodły, że mleko matczyne jest niezastąpione. W sytuacjach, kiedy z różnych powodów mama nie chce lub nie może karmić, to w pierwszej kolejności mleko powinno być pozyskiwane z banku mleka kobiecego, czyli także naturalne, ale od innej mamy i przebadane. Okazało się, że wcześniaki lepiej reagują na takie mleko, mają rzadziej martwicze zapalenie jelit, mają mniej zakażeń, szybciej dochodzą do formy. Sztuczna mieszanka jest zaś takim kołem ratunkowym, gdy nie ma możliwości pozyskania pokarmu naturalnego.

O zaletach naturalnego karmienia specjaliści mogą mówić długo. I to nie tylko o tych bezpośrednio przekładających się na zdrowie fizyczne.

Mama karmiąc piersią uczy się reakcji dziecka, czyli szybciej wchodzi w rolę rodzica – wymienia Dorota Ćwiek. – Wyposaża dziecko w te cenne produkty, które zawiera siara (kobiece mleko w pierwszych dniach po porodzie – red.). Siarę nazywamy pierwszą szczepionką. Nigdzie nie ma tyle białka, tyle przeciwciał, tyle dobrych rzeczy, co właśnie w siarze. W okresie niemowlęcym karmienie piersią chroni przed wieloma zakażeniami: ucha środkowego, górnych i dolnych dróg oddechowych, biegunkami, wymiotami. W późniejszym okresie mówimy już o ochronie przed cukrzycą typu drugiego, nadciśnieniem, chorobą wieńcową, otyłością. Wiele krajów w swoje programy zwalczania otyłości właśnie włączyło promocję karmienia piersią. Polska niestety tego nie zrobiła. A karmienie piersią to naprawdę zapobieganie otyłości. W mleku matczynym znajduje się dużo hormonów, które regulują apetyty dziecka. Nie sposób to wszystko zastąpić.

Zyskuje też karmiąca kobieta.

To także korzyści dla matki – przyznaje położna. – Bo karmiące mamy szybciej wracają do swojej wagi sprzed ciąży. Karmienie zmniejsza też ryzyko wystąpienia nowotworów kobiecych. Mamy, które karmiły piersią, gdy wchodzą w klimakterium, rzadziej mają cukrzycę, rzadziej są otyłe, rzadziej mają nadciśnienie.

Mankamentem karmienia piersią może być to, że trzeba często wstawać do dziecka.

Mamy czasami mówią, że muszą karmić co godzinę – przyznaje Dorota Ćwiek. – Ale to jest bliskość z dzieckiem, więc nie wiem, czy to można nazwać wadą.

Sukces w karmieniu zależy przede wszystkim od samej kobiety, jej nastawienia…

Już w czasie ciąży kobieta powinna zdecydować, czy chce karmić piersią i jak długo – mówi Dorota Ćwiek. – I trochę się na ten temat dowiedzieć. Warto odwiedzić położną rodzinną, która udzieli cennych porad, powie o zaletach karmienia piersią. Najważniejsza jest głowa. Bo karmienie piersią jest w głowie. To tam wytwarzane są dwa najważniejsze hormony, które zawiadują laktacją, tj. oksytocyna i prolaktyna. Dobre nastawienie mamy będzie dobrym startem.

W tym starcie pomoże też dobra opieka okołoporodowa.

Oczywiście procedury wewnątrzszpitalne, rodzaj porodu, opieka około- i poporodowa też mają ogromne znaczenie – mówi Dorota Ćwiek. – Chociażby położenie dziecka na brzuchu mamie, na dwie godziny po porodzie, i przystawienie w tym czasie maluszka do piersi, jest bezcenne. Mówimy na to „złota godzina”. Bo dziecko w tych 60 minutach po porodzie ma największy odruch ssania w całym swoim życiu, a mama produkuje najwięcej prolaktyny. Czyli sama natura zadbała o to, żeby zaspokoić i mamę, i dziecko, oraz dobrze wejść w laktację. Dlatego bardzo zachęcamy, jeśli tylko jest to możliwe, do kontaktu „skóra do skóry” po porodzie i do pierwszego karmienia. Nie dotyczy to oczywiście dzieci, które urodziły się w złym stanie klinicznym, albo w sytuacji, kiedy coś się dzieje z mamą. Wtedy są inne priorytety.

Jak długo warto karmić piersią?

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca karmienie wyłącznie piersią przez pół roku – mówi Dorota Ćwiek. – Ale nie ma górnej granicy. Po pół roku karmienia piersią rozszerzamy produkty o dodatkowe węglowodany, mięso, czyli białka, warzywa, owoce, ale dalej możemy karmić piersią. Zawsze powtarzam, że długość karmienia to jest decyzja mamy i dziecka. Nie powinno być żadnego krytykowania. To ich sprawa.

Przez pierwsze pół roku dziecko w zasadzie nie potrzebuje niczego poza mlekiem mamy i bliskością z nią.

Przez pierwsze pół roku wystarczy tylko pierś, bez dopajania i dokarmiania. Pod warunkiem, że są dobre wskaźniki rozwoju dziecka – podkreśla doktor. – Bo jeśli dziecko słabo przybiera na wadze, to może trzeba podjąć jakieś kroki interwencyjne. Zaczynamy od tych naturalnych, czyli częstsze karmienia. Pomóc może też zmiana diety mamy na bardziej treściwą. A dopiero jeśli to nie wystarczy, to zastanawiamy się nad dokarmianiem.

I uwaga – mama w czasie karmienia może jeść praktycznie wszystko.

Ale obserwujemy, jak reaguje dziecko – mówi Dorota Ćwiek. – Czyli obalamy mit kapusty, mit brukselki, brokułów, cytrusów…. Można jeść wszystko. Jeśli jednak mama zauważy, że dziecko na coś źle reaguje, to powinna to wykluczyć ze swojej diety. Tu chodzi o alergeny. Cytrusy, czekolada, kakao, białko mleka krowiego czasami dają alergię. Mama musi po prostu obserwować. To nie znaczy, że ma stosować jakąś specjalną dietę. Ale jeśli np. je schabowego, niech będzie smażony na świeżym tłuszczu, a nie po piątym kotlecie.

Dzisiaj o karmieniu piersią wiadomo dużo więcej niż kiedyś.

Obalamy wiele mitów – mówi Dorota Ćwiek. – Nie tylko te dotyczące diety. Także te, że kobiety z małym biustem nie karmią piersią, albo, że mają niewłaściwy, za chudy pokarm. Nie ma czegoś takiego jak za chudy pokarm.

I jeszcze jedna podpowiedź dla kobiet przygotowujących się do karmienia piersią oraz już karmiących. Dotyczy stosowania różnych akcesoriów wspierających karmienie.

Zanim jakieś zastosujemy, warto porozmawiać z położną, bo nie wszystkie akcesoria wspomagają laktację – mówi Dorota Ćwiek. – Niestety niektóre ją zaburzają. Mam na myśli chociażby silikonowe kapturki. One czasami rzeczywiście są potrzebne, ale to powinna ocenić położna. A bardzo często jest tak, że przy pięknych, chwytnych brodawkach, mama kupuje sobie kapturki silikonowe i u takiej kobiety one po prostu psują laktację

Agnieszka Spirydowicz, promotor zdrowia


 

Partnerem projektu „Zdrowe Police” jest gmina Police.

Możesz komentować anonimowo, wpisać dane ręcznie lub użyć swojego konta.