Apetyt na rzodkiewkę. Nowalijki też z umiarem

Elżbieta Kuczyńska, dietetyczka

Nowalijki to młode warzywa, które jako pierwsze się pojawiają w sezonie wiosennym. Wśród nich są m.in.: rzodkiewka, sałata, szczypiorek, rzeżucha, natka pietruszki, dymka, młoda marchewka… Po długiej zimie chętnie po nie sięgamy, bo zwyczajnie jesteśmy stęsknieni za tymi smakami.

Te warzywa zawierają bardzo wiele pożytecznych związków: witamin, minerałów. Ale uwaga – nie zawsze i nie w każdej ilości wyjdą nam na zdrowie. Warto więc wiedzieć, na co zwrócić uwagę: czego unikać, po co sięgać częściej…

Te pierwsze nowalijki, pojawiające się w marcu, kwietniu, są hodowane najczęściej w dużych szklarniach, które są odpowiednio docieplane, mają odpowiednią temperaturę, wilgotność, naświetleniemówi mgr inż. Elżbieta Kuczyńska, dietetyk i psychodietetyk. – Dzięki temu warzywa rosną w miarę szybko, nie ma tam szkodników, które mogłyby popsuć plony, nie ma też złych warunków atmosferycznych.

Ale to nie jest naturalne podłoże.

To mieszanina torfu, ziemi liściowej, sztucznych nawozów i składników mineralnych – wymienia Elżbieta Kuczyńska. – Na polu zaś jest naturalne podłoże, chociaż też bywa podsypywane nawozem.

Warzywa ze szklarni i z pola nie będą się bardzo różniły w zawartości witamin i innych składników mineralnych. Za to w smaku raczej poczujemy różnicę.

W tych szklarniowych jest trochę mniej witaminy C i trochę mniej bioflawonoidów, ze względu na to, że nie mamy tam tyle słońca – mówi Elżbieta Kuczyńska. – Ale niestety jest znaczna różnica w smaku. Te szklarniowe warzywa, przez to, że tego słońca nie mają, nie są w stanie wytworzyć odpowiedniej ilości cukrów i związków zapachowych.

Te pierwsze nowalijki, pojawiające się w sklepach tuż po zimie, powinny być dawkowane w umiarkowanych ilościach. To najczęściej produkty szklarniowe. Jesteśmy spragnieni tych świeżych, młodych warzyw, ale trzeba z nimi uważać.

Właśnie przez to, że przy ich produkcji w szklarniach są wykorzystywane nawozy sztuczne, w warzywach tych są azotany – mówi dietetyczka. – A azotany przekształcają się w naszym organizmie w azotyny, później w nitrozaminy, i to są już związki rakotwórcze. Więc jeśli jest za dużo nawozów z tymi azotanami, a niestety wiele kontroli wykazuje, że te nasze nowalijki są przenawożone, to po pierwsze niosą one zagrożenie zatruciami. A na dłuższą metę, jeśli często jemy takie przenawożone produkty, to nawet mogą działać pronowotworowo.

Nie jesteśmy w stanie sami sprawdzić „na oko”, czy w warzywach jest za dużo nawozu. Tego nie widać.

Najlepiej mieć zaufanego rolnika, ale trudno o to w dużych miastach – przyznaje Elżbieta Kuczyńska. – Dlatego uważam, że w tym wczesnowiosennym okresie warto wybierać warzywa ekologiczne. One są drogie, ale jest pewność, bo takie ekologiczne uprawy muszą spełniać rygorystyczne wymogi. Później, jak już pogoda pozwala na zbiór warzyw z pól i jest ich dużo więcej, to możemy po nie sięgać częściej. Ale na początku sezonu lepiej zachować umiar: kilka liści sałaty dziennie czy kilka rzodkiewek nie zrobią szkody naszemu organizmowi. Teraz jednak to powinien być bardziej dodatek do diety, a nie główne źródło witamin i minerałów. Bezpieczniejsze są te warzywa, które są dostępne od maja, czerwca. W okresie wczesnowiosennym szczególnie umiarkowanie powinniśmy sobie dawkować rzodkiewki, młode marchewki i sałaty, bo w nich się gromadzi najwięcej azotanów.

Na szczęście niektóre nowalijki możemy też wyhodować sami – nawet w doniczkach na parapecie. To np. rzeżucha, szczypiorek…

Jakie bogactwa w sobie ukrywają te wczesne warzywa? No to po kolei:

Rzeżucha to bogactwo witaminy C, jest moczopędna, więc wskazana dla osób, które mają problemy z pracą nerek – mówi Elżbieta Kuczyńska.

A pożytek z rzeżuchy będą też miały osoby palące.

Związki, które ona zawiera detoksykują szkodliwe substancje dymu tytoniowego – dodaje Elżbieta Kuczyńska.

Wartościowym warzywem, prawie dla każdego, jest rzodkiewka. Zwłaszcza dla kobiet planujących macierzyństwo.

Rzodkiewka ma dużo związków siarkowych – mówi Elżbieta Kuczyńska. – One działają przeciwnowotworowo, więc rzodkiewka to bardzo ważny składnik diety. Mamy w niej dużo kwasu foliowego, dlatego to warzywo zalecane jest kobietom, które się starają o dziecko. Sporo w nim jest błonnika, który poprawia przemianę materii. Ale osoby, które mają problemy z woreczkiem żółciowym, powinny na nią uważać, bo działa żółciopędnie i może powodować bóle.

Ogórek nie ma za dużo minerałów i witamin.

Za to ma dużo wody – zauważa Elżbieta Kuczyńska. – Więc też dobrze wpływa na trawienie, może wspierać osoby odchudzające się, bo wypełnia żołądek, ma dużo wody i dzięki temu pomaga też usuwać wodę z organizmu.

Pomidory to bogactwo witaminy C.

Mamy w nich także betakaroten, mamy likopen, czyli ten naturalny barwnik, który działa przeciwutleniająco i antynowotworowo – mówi Elżbieta Kuczyńska.

Sałata ma zaś naturalny chlorofil i dzięki niemu ten jej zielony kolor.

A chlorofil działa bakteriobójczo, ułatwia gojenie się ran, działa też przeciwwirusowo – mówi Elżbieta Kuczyńska. – W sałacie są też takie przeciwutleniacze, jak teina i zeaksantyna. I to są silne przeciwutleniacze, które m.in. zmniejszają zwyrodnienie plamki żółtej. To też bardzo ważna funkcja.

Szczypiorek również ma związki przeciwutleniające, witaminę C, witaminy z grupy B.

Ale ze szczypiorkiem powinny uważać osoby zmagające się ze zgagą, bo może działać drażniąco – przestrzega dietetyczka.

Natka pietruszki to bogate źródło żelaza i witaminy C.

Działa dobrze na skórę i wzrok, bo zawiera betakaroten, witaminę A i witamię E, nazywaną witaminą młodości – wymienia Elżbieta Kuczyńska.

Ważne jest także to, jak przechowujemy warzywa.

Nie trzymajmy ich w foliowych workach – podpowiada Elżbieta Kuczyńska. – Bo wtedy gromadzi się w nich większa wilgoć i to nie jest korzystne. W takich warunkach azotyny szybciej się przekształcają w nitrozaminy, czyli związki rakotwórcze. Najlepiej dolną półkę w lodówce, przeznaczoną do przechowywania warzyw, wyłożyć jakimś płótnem lub ręcznikiem papierowym i na nim luźno rozłożyć te produkty.

I jeszcze jedna uwaga dietetyczki :

Nowalijek nie zalecałabym alergikom, bo może w nich być dużo związków toksycznych, z którymi organizm sobie nie poradzi i efekty alergiczne będą mocno widoczne. Powinny też ich unikać osoby cierpiące z powodu wrzodów żołądka oraz osoby z zespołem jelita nadwrażliwego. Dla nich zalecałabym warzywa bardziej przetworzone: podgotowane, podduszone, poddane obróbce na parze itp. Surowe to już w tym późniejszym okresie, nie ze szklarni.

 

Partnerem projektu „Zdrowe Police” jest gmina Police.