Kobietom na zdrowie

prof. Zbigniew Celewicz

Panie powinny szczególnie dbać o swoje zdrowie. Dzień Kobiet to dobra okazja do tego, żeby sobie zaplanować niezbędne badania. One mogą nawet uratować życie. Przypomnijmy też o nich mamie, babci, żonie, dziewczynie…

Cytologia

Rak szyjki macicy to nowotwór, który w Polsce występuje bardzo często. Każdego roku choruje na niego około 3,5 tys. kobiet. Głównie te między 45. a 60. rokiem życia.

Zaczyna się też obserwować inną tendencję – mówi prof. dr hab. n. med. Zbigniew Celewicz, konsultant wojewódzki w dziedzinie ginekologii i położnictwa oraz kierownik Kliniki Perinatologii, Położnictwa i Ginekologii SPSK nr 1 w Szczecinie (szpital w Policach). – Kolejny szczyt zachorowań obserwujemy u kobiet po 70. roku życia. Czym się to tłumaczy? Około 50. roku życia kobiety bardzo często uzyskują jakąś stabilizację społeczną, zawodową i ekonomiczną, i w tym okresie zwiększa się również ich aktywność seksualna. A za tym idzie większe ryzyko przenoszenia zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV).

A to właśnie ten wirus odpowiada za zachorowania na raka szyjki macicy. Z wirusem brodawczaka ludzkiego, jego groźnymi postaciami, każdy ma szanse się zetknąć .

Badania z 2008 r., obejmujące 10 tys. kobiet i mężczyzn w wieku rozrodczym między 15. a 50. rokiem życia, wykazały, że tylko u 25% nie stwierdzono żadnych śladów obecności, w przeszłości lub aktualnie, tego wirusa – mówi profesor. – W 75% przypadków albo znaleziono zmiany serologiczne, albo ślady świeżego zakażenia.

Nie ma leku, który mógłby być użyty do leczenia zakażeń brodawczakiem.

Ale ten wirus ma jedną szczęśliwą dla nas cechę – zwraca uwagę prof. Zbigniew Celewicz. – W 96% przypadków zakażenie samo ustępuje bez żadnych trwałych następstw szkodliwych dla zdrowia człowieka. Jedynie w 4% przypadków przechodzi w zakażenie przetrwałe.

Właśnie wtedy zagraża zdrowiu, przede wszystkim kobiet, bo najczęściej odpowiada za zmiany w nabłonku szyjki macicy. Przed rozwojem nowotworu mogą uchronić badania cytologiczne.

W programie ministerstwa zdrowia mają one być przeprowadzane między 25. a 59. rokiem życia raz na trzy lata – mówi prof. Zbigniew Celewicz. – Mają wychwycić te początkowe zmiany w nabłonku szyjki macicy, związane z zakażeniem wirusem brodawczaka ludzkiego, które nazywamy dysplazją. Jeszcze nie rakiem, ale dysplazją.

Od dysplazji do rozwoju raka może mijać wiele lat, ale po pierwsze – u młodych kobiet proces ten może przebiegać szybciej, a po drugie – badania, które mogą tę dysplazję w porę wychwycić, mają szczególną specyfikę.

Cytologia może wychwycić zmiany aż w 97% – tłumaczy prof. Zbigniew Celewicz. – Natomiast czułość tego testu jest nieduża, ocenia się, że wynosi między 50 a 70%. Bo ona jest uzależniona od dwóch elementów: sposobu pobrania materiału przez ginekologa, i z drugiej strony od cytologa, który czyta te obrazy. Jeżeli materiał zostanie niewłaściwie pobrany, nie z całej tarczy, z niewłaściwej okolicy, lub cytolog nie odczyta wszystkich zmian, to część procesów chorobowych może być pominięta.

Dlatego im regularniej wykonywana cytologia, tym mniejsze prawdopodobieństwo pominięcia niebezpiecznych zmian. W różnych krajach obowiązują różne schematy badań i profilaktyki. W Polsce podstawowy schemat wskazuje na konieczność wykonywania badania cytologicznego raz na trzy lata. To absolutne minimum. Specjaliści wskazują, że warto to robić częściej.

Jestem zwolennikiem wykonywania cytologii raz w roku – przyznaje profesor. – Bo jeżeli weźmiemy pod uwagę tę niedużą stosunkowo czułość, to lepiej powtórzyć to częściej niż raz na trzy lata.

Przed zakażeniami wirusem brodawczaka ludzkiego można się chronić także szczepionką.

W 2006 r. wprowadzone zostały na rynek światowy, także polski, szczepienia przeciwko zakażeniom wirusem HPV – przypomina prof. Zbigniew Celewicz. – W wielu krajach zaszczepiona jest spora grupa kobiet. W 2010 roku Australia, która jako pierwsza wprowadziła szczepienia populacyjne wszystkich kobiet i mężczyzn, opublikowała dane, że nie mają już nasilenia brodawek płciowych, kłykcin kończystych, które są zmianami może łagodnymi, ale związanymi z tym zakażeniem. W ubiegłym roku również opublikowali swoje doniesienia i obserwacje, wynika z nich, że niedługo powiedzą, że Australia jest wolna od raka szyjki macicy, właśnie ze względu na powszechne szczepienia.

W wielu innych krajach prowadzone już są populacyjne szczepienia przeciwko HPV.

W Polsce w pewnym zakresie wzięły na siebie ten obowiązek gminy – mówi profesor. – Największą gminą, która od wielu lat szczepi populacyjnie, jest Poznań. W naszym województwie raz, dla ograniczonej populacji, zrobił to Szczecin i raz temat ten podjęły Police. Najdłużej, z dużych ośrodków, szczepi Koszalin. W ubiegłym roku szczepienia populacyjne podjęła gmina Myślibórz. I to nie tylko dla dziewcząt tam zamieszkałych, ale również dla chłopców.

To szczepienia zalecane przez Państwowego Inspektora Sanitarnego. I to nie tylko dla kobiet przed rozpoczęciem inicjacji seksualnej, ale także tych w średnim wieku – do 49 r. życia, zwłaszcza gdy miały incydent wyleczonej dysplazji szyjki macicy.

Nie można jednak zapominać o badaniach profilaktycznych.

Pierwszą cytologię powinno się wykonać nie później niż w trzy lata od inicjacji seksualnej – mówi prof. Zbigniew Celewicz. – A u kobiet, które nie miały żadnych kontaktów seksualnych, nie później niż w 25. roku życia.

Niestety w Polsce badanie to, raz na trzy lata, wykonuje zaledwie 30% kobiet. Konsultant nie ukrywa też, że polski schemat postępowania w tej profilaktyce wymagałby uwspółcześnienia – uwzględnienia szczepień, genotypowania wirusa HPV (badanie jego obecności w organizmie) i cytologii.

Badanie ginekologiczne i usg

Regularnej kontroli u kobiety wymaga także macica.

Tutaj powinna być zawsze kontrola ginekologiczna w przypadku nieprawidłowych krwawień – mówi profesor. – Szczególnie warto zaapelować do kobiet w okresie okołomenopauzalnym, kiedy cykle się wydłużają, pojawiają się rzadsze, ale bardzo obfite krwawienia. I do tych kobiet, które mają nadwagę,  nadciśnienie, cukrzycę. Bo nieprawidłowe krwawienia mogą być pierwszym sygnałem o patologicznych zmianach w obrębie błony śluzowej macicy, które z czasem przejść mogą w raka.

Trzeba też badać jajniki.

To narząd, który jest bardzo trudny do wczesnego rozpoznawania zmian nowotworowych w jego obrębie – przyznaje prof. Zbigniew Celewicz. – Wielu narzędzi w tym zakresie nie mamy. Ale ważne jest częste badanie ginekologiczne, nie tylko palpacyjne,  również badanie ultrasonograficzne. Raz w roku, bezwzględnie, i bez ograniczeń wiekowych.

Jest też grupa kobiet z obciążeniami dziedzicznymi w zakresie raka piersi czy raka jajnika. One powinny podlegać szczególnej kontroli.

Nowotwór gruczołu piersiowego występuje u kobiet częściej niż rak szyjki macicy – podkreśla prof. Zbigniew Celewicz. – Niezbędne są: samokontrola piersi, badania mammograficzne i, jako uzupełniające, badania ultrasonograficzne piersi. U kobiet zdrowych, bez obciążeń rodzinnych tym nowotworem, po 50. roku życia, raz na dwa lata mammografia jest nie tylko zalecana ale też refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. I nie ma problemu z dostępnością tego badania.

Dla planujących macierzyństwo

Do ciąży też warto się przygotować.

Warto na 6 do 8 tygodni przed zajściem w ciążę rozpocząć przyjmowanie preparatów kwasu foliowego – mówi profesor.  – Ustalić, czy się chorowało na ospę wietrzną w przeszłości, na różyczkę, czy może było szczepionym. Czy kobieta miała kontakt z toksoplazmozą, parwowirozą. Można się wcześniej zaszczepić przeciwko różyczce, ospie wietrznej, ale to trzeba przeprowadzić przed ciążą. Może warto wykonać badania na określenie statusu immunologicznego, żeby wiedzieć, z czym już się miało kontakt, a z czym nie. Badanie TORCH 10 nie jest refundowane przez NFZ, ale ono określa obecność przeciwciał, które wskazują, czy miało się kontakt z tymi patogenami, bo jeśli tak, to najczęściej nie rodzą one niekorzystnych następstw w przyszłości.

Możliwa jest też diagnostyka dla kobiet ciężarnych – badania prenatalne wykonywane są od 12 tygodnia ciąży. Także w klinice w Policach. Ich celem jest określenia stanu zdrowia i ryzyka zaburzeń, nie tylko genetycznych.

Agnieszka Spirydowicz, promotor zdrowia

 

Partnerem projektu „Zdrowe Police” jest gmina Police.