Lato wystawia rachunek naszej skórze

Lato już właściwie minęło. Niektórym z nas przypomina o nim jeszcze opalone ciało. Warto mu teraz poświęcić nieco więcej uwagi – dla zdrowia i urody.

Przede wszystkim teraz oglądajmy się dokładnie. Szczególną uwagę zwracajmy na przebarwienia, na zmienione lub nowe znamiona. Jeśli takie dostrzegamy, to warto się skonsultować z lekarzem. Pisaliśmy o tym jeszcze przed sezonem urlopowym („Oglądaj swoje ciało. Gdy coś niepokoi, idź do lekarza”).

Jeśli nic nie budzi niepokoju, to pozostaje po prostu pielęgnacja skóry. Na pewno przesuszonej po lecie. Wiele możemy zrobić dla niej samodzielnie, w warunkach domowych.

Okres jesienno-zimowy to najlepszy czas, żeby zadbać o skó – przyznaje Patrycja Siekierska, kosmetolog. – Bo po lecie jest ona wysuszona. W tym czasie korzystamy przecież z klimatyzacji. Mamy ją w samochodzie, biurze, sklepie. A klimatyzacja wysusza, podobnie jak woda morska czy chlorowana woda w basenie. To wszystko nie działa dobrze na naszą skórę. Uszkodzeniu może ulec jej warstwa hydrolipidowa, która ma właśnie chronić przed odwodnieniem.

Dobrze by było teraz o skórę szczególnie zadbać. W domu lub w gabinecie kosmetycznym.

Zacznijmy przede wszystkim od picia wody – mówi Patrycja Siekierska. – Nie każdy latem pije jej wystarczająco dużo. Tyle o tym mówią lekarze, dietetycy, kosmetolodzy, a wciąż wielu o tym nie pamięta. Nie nawadniamy organizmu i nasza skóra też na tym cierpi. Powinniśmy pić wodę. Jak jest gorąco, to nawet do trzech litrów dziennie, a normalnie około dwóch litrów. To pierwszy krok.

Druga rzecz, ważna u pań: demakijaż.

Przed snem zawsze należy wykonać dokładny demakijaż – radzi Patrycja Siekierska. – Warto też zrobić go np. przed ćwiczeniami na siłowni czy na sali gimnastycznej. Niech skóra jak najwięcej oddycha. Nie będą się też pod tym makijażem gromadzić bakterie. Bo przecież podczas ćwiczeń się pocimy, powstaje środowisko sprzyjające rozwojowi drobnoustrojów.

Ważne jest również, co używamy do takiego demakijażu.

Wskazany jest płyn micelarny, jakiś żel do mycia twarzy – wymienia kosmetolog. – Także tonik. Wiele osób go pomija, a jest dosyć istotny. To dlatego, że przywraca naturalne pH naszej skóry i ona wtedy lepiej przyjmuje serum czy krem.

Do pielęgnacji skóry, teraz szczególnie, warto użyć kremów nawilżających (na twarz) i balsamów (na całe ciało).

Dobrze by było także stosować peelingi, bo o nich często się zapomina lub nie ma na to czasu – dodaje Patrycja Siekierska. – Warto z tego korzystać raz lub dwa razy w tygodniu. Do skóry wrażliwej, z popękanymi naczynkami, najlepiej wybierać peeling enzymatyczny, wykonywany dwa-trzy razy w tygodniu. Jest delikatny, żelowy. Do skóry bardziej porowatej czy tłustej odpowiedni będzie peeling ziarnisty, raz lub dwa razy w tygodniu w zależności od typu skóry.

Są też naturalne sposoby pielęgnacji ciała.

Można kupić np. olejek arganowy w aptece – podpowiada Patrycja Siekierska. – Nie kosztuje dużo, a jest bogaty np. w witaminę E. Twarz myjemy ciepłą wodą i go wmasowujemy, a można też kilka kropel dodać do naszych kosmetyków, np. do kremu. Ale nie przesadzajmy też z takimi olejkami, korzystajmy z nich raz, dwa razy w tygodniu.

Oczywiście wskazane są również peelingi na całe ciało, nie tylko na twarz.

Taki peeling można nawet zrobić samemu, w domu, np. z ziaren kawy: pozgniatać je i rozprowadzić na skórze – dodaje Patrycja Siekierska. – Nie dość, że ściągnie nam zasuszony naskórek, to jeszcze zadziała pobudzająco. To taki masaż antycelulitowy.

Ale wiele zależy od rodzaju i stanu skóry. To kwestia bardzo indywidualna. Dlatego na pewno warto skorzystać z porady specjalisty w gabinecie kosmetycznym. Taką podstawową poradę często można otrzymać bezpłatnie.

Można przyjść, porozmawiać, możemy ustalić jakiś plan działania dla danego typu skóry – mówi specjalistka. – Podpowiadamy, co i jak w domu stosować.

Po lecie na pewno nie zaszkodzi taki profesjonalny zabieg oczyszczający skórę całego ciała.

Wskazane jest profesjonalne oczyszczanie skóry minimum dwa razy w roku, w gabinecie kosmetycznym – mówi Patrycja Siekierska. – Raz po lecie, żeby ją odświeżyć i zregenerować po upałach i ekspozycji na różne szkodliwe dla niej czynniki, i raz przed latem, po okresie zimowym. Żaden peeling i zabiegi domowe nie przyniosą tak dobrych efektów, jaki możemy uzyskać w gabinecie. Bo kremy działają bardziej powierzchownie i one nie wnikną zbyt głęboko do skóry. W gabinecie możemy więcej ściągnąć tej warstwy rogowej, czyli naszego naskórka, który peelingujemy. Wykorzystujemy do tego różne sprzęty. Mamy też urządzenia, które pozwalają nam głębiej wprowadzić składniki odżywcze.

Specjalista też zwróci uwagę na ewentualne przebarwienia (które mogą umknąć naszej uwadze). W razie potrzeby podpowie wizytę u lekarza.

Zawsze staramy się na to zwracać uwagę – zapewnia kosmetolog. – Jeżeli mamy jakieś pieprzyki, które się zmieniły, albo jakieś nowe niepokojące zmiany, których wcześniej nie było, to wysyłamy do lekarza.


Partnerem projektu „Zdrowe Police” jest gmina Police.

Możesz komentować anonimowo, wpisać dane ręcznie lub użyć swojego konta w mediach społecznościowych.